- You held me down, but I got up*! - śpiewałam piosenkę Katy Perry sprzątając dom.
- And you gonna hear me roar**! - wydarłam się na cały dom. Czułam się silna. Radziłam sobie z uczuciem tęsknoty.
- Cause I am a champion!*** - czułam się zwycięzcą. Udało mi się przezwyciężyć to uczucie, a tekst tej piosenki jeszcze bardziej mi w tym pomagał. Kochałam to. W tamtym momencie byłam szczęśliwa jak nigdy. Byłam taka wolna. Przy Jake'u nie mogłabym pozwolić sobie na takie zachowanie. Być może trzymał mnie trochę na smyczy, ale nie przeszkadzało mi to tak bardzo.
Piosenka skończyła się a mój telefon zawibrował. Podbiegłam do stolika i spojrzałam na wyświetlacz. Napis "1 nowa wiadomość" widniał na moim wyświetlaczu.
" Treść wiadomości:
Ślicznie śpiewasz ;)
Louis x"
Przyłożyłam dłoń do ust i upuściłam telefon. On musiał mnie śledzić. Skąd wiedziałby, gdzie mieszkam? Rzuciłam się do okna, by je zasłonić i zignorowałam pukanie do drzwi. Przebiegłam całe mieszkanie by zatrzasnąć okna i gdy uznałam, że to wszystko, odetchnęłam z ulgą. Weszłam do salonu i krzyknęłam głośno, gdy zobaczyłam Louis'a stojącego w moim mieszkaniu. Chłopak powoli zaczął zbliżać się do mnie, a ja szłam tyłem, uciekając od niego. Pech chciał, że doszłam do ściany i nie miałam jak uciec, gdyż chłopak stał już zaledwie parę centymetrów ode mnie. Mój oddech przyspieszył, a oczy zaraz miały wpełnić się łzami.
- N-nie zabijaj mnie - szepnęłam błagalnie. Z jego gardła wydobył się niski, gruby śmiech.
- Nie chcę Cię skrzywdzić - uśmiechnął się i pocałował mnie w polik - Naprawdę ślicznie śpiewasz. Ładne mieszkanie - powiedział odchodząc ode mnie i dając mi większą przestrzeń. Odetchnęłam z ulgą wywołując u niego chichot.
- To strasznie zabawne, jak się mnie przestraszyłaś.
- Czemu mnie śledziłeś? - powiedziałam poważnie.
- Polubiłem Cię - uśmiechnął się, jakby był bardzo z siebie zadowolony.
- Nie chcę, żebyś mnie lubił. Wyjdź - pokazałam dłonią na drzwi.
- Dev, prosz...
- Wyjdź - powtórzyłam.
- No weź, Demi
Moje oczy otworzyły się szeroko. Skąd on wiedział, jakie było moje poprzednie imię. Tego nie wie nawet Jake! Przestraszyłam się go. On naprawdę był niebezpieczny.
- Wyjdź stąd teraz! - wydarłam się i drapnęłam go w polik, przez co zrobiłam na nim niewielkie zadrapanie. Chłopak syknął i odwrócił się do mnie plecami, kierując się do wyjścia. Zanim trzasnął drzwiami, powiedział
- Do zobaczenia, Devonne.
~*~
To, co chciałam zrobić, było głupie, ale nie mogłam cały dzień siedzieć w domu. Otworzyłam drzwi i wzdrygnęłam się lekko, kiedy zobaczyłam przed sobą Louis'a. Wyminęłam go szybko i zaczęłam iść przed siebie.
- Dev, przepraszam. Nie powinienem grzebać Ci w papier...
- Daj spokój, nie chcę tego słuchać - machnęłam ręką.
- Po prostu kiedy zobaczyłem Cię wczoraj na ulicy, dziękowałem Bogu, że wylałem na Ciebie ten koktajl.
- To jest jakiś żart? Przykro mi, nie śmieszny - powiedziałam nie przestawając iść dalej.
- Zauroczyłem się w Tobie.
Zatrzymałam się i odwróciłam w jego stronę. Chłopak podszedł do mnie i złapał moją dłoń, przykładając ją do swojego polika.
- Naprawdę.
Wyrwałam się z jego uchwytu.
- Skoro grzebałeś w moich papierach, powinieneś wiedzieć, że mam ustaloną datę ślubu - splunęłam.
- I Ty naprawdę się łudzisz, że do niego dojdzie - rzucił. Moje oczy momentalnie wypełniły się łzami. Jak mógł.
- Tak, tak właśnie myślę - mruknęłam i otarłam spływająca po mojej twarzy łzę.
- Przepraszam - wymamrotał.
- Daj mi Święty spokój, nie potrzebuję nowych znajomości - warknęłam i znowu ruszyłam w stronę miasta. Tym razem, chłopak nie poszedł za mną.
Tak strasznie byłam na niego zła. On zna moje poprzednie imię. Imię, którego tak się wypierałam. Mój ojciec mi je nadał, dlatego tak bardzo go nienawidziłam. On bił mnie i moją mamę, był cholernym alkoholikiem. Zniszczył całe moje dzieciństwo. Kiedy trzy lata temu stałam się pełnoletnia, zmieniłam je. To wtedy rozpoczęłam nowe życie, poznałam Jake'a, oświadczył mi się, przeprowadziliśmy się tu, do Ontario. Nie znalazłam jeszcze pracy, ustaliliśmy że poszukam jej zaraz po ślubie. Skoro nie miałam pracy, nie miałam tu żadnej przyjaciółki. Miałam tylko Jake'a. Teraz pojawił się Louis, ale nie byłam z tego bardzo zadowolona. Był atrakcyjny i przyprawiał mnie o motylki w brzuchu, ale tego właśnie w nim najbardziej nie lubiłam. Byłam tylko i wyłącznie Jake'a, nikogo innego. Tylko jego. Wiele razy mi to powtarzał i pokazywał. Właśnie dlatego nie chciałam mieć kontaktu z Lou. To było dla mnie niebezpieczne. Nie chciałam więcej "pokazów" mojego narzeczonego. Tak bardzo nie chciałam.
~*~
* "Gnębiłeś mnie, ale się podniosłam"
** "Możesz usłyszeć, jak krzyczę"
*** "Ponieważ jestem zwycięzcą"